Zjawisko wzrostu

Jako dotkliwe zakłócenie biegu naszych myśli od­czuwamy to, że nie możemy wykazać, iż charakter przymusu po­wtarzania ma także właśnie popęd seksualny, który przede wszystkim naprowadził nas na ślad popędów śmierci. Wprawdzie dziedzina embrionalnych procesów rozwojowych pełna jest takich powtórzeń, wprawdzie obie zarodkowe komórki płciowego rozmnażania się oraz dzieje ich życia same stanowią tylko powtórzenia początków życia organicznego, jednakże w procesach, do których zmierza popęd sek­sualny, istotne jest przecież zespolenie dwóch ciał komórkowych. Dopiero dzięki nim zostaje zapewniona nieśmiertelność żywej substan­cji u wyższych istot żywych. Innymi słowy: Musimy zyskać wiedzę o powstawaniu płciowego rozmnażania się i o pochodzeniu popędów seksualnych w ogóle; oto zadanie, przed którym musi się cofnąć każdy outsider, a którego dotychczas nie rozwiązali nawet specjaliści. Ze wszystkich tych sprzecz­nych danych i opinii wydobądźmy teraz i podajmy w największym skrócie to, co łączy się z tokiem naszego rozumowania. Jedna interpretacja ujmuje problem rozmnażania jako częściowe zjawisko wzrostu (rozmnażanie się przez podział, wschodzenie, pącz­kowanie), odejmując mu cały tajemniczy urok. Genezę rozmnaża­nia przez płciowo zróżnicowane komórki można by — zgodnie z trzeź­wym poglądem Darwina — przedstawić jako zaletę amphimixis, która ujawniła się przy przypadkowej kopulacji dwóch pierwotniaków, a w dalszym rozwoju została utrzymana i wykorzystana. „Płeć” nie byłaby więc czymś tak bardzo dawnym, a niezwykle gwałtowne po­pędy, które dążą do zespolenia płciowego, powtarzałyby coś, co kie­dyś wydarzyło się przypadkowo i od tego czasu utrwaliło jako korzystne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *